Dla relaksu chciałam coś zrobić. Wynurzyłam głowę znad papierów i skupiłam się na tym. Odkopałam jakiś stary projekt (projekt... było tam zaledwie parę kształtów) i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że swoją "formą" dosięgnęłam dna (ciekawe czy w ogóle kiedykolwiek się od niego odbiłam).